niedziela, 17 września 2017

ŚWIATOWY DZIEŃ SYBIRAKA


Jak co roku, w dniu 17 września obchodzimy Światowy Dzień Sybiraka. Dzień ten przypomina o napaści na Polskę Armii Czerwonej ZSRR. Tego dnia od Wschodu bez wypowiedzenia wojny Czerwonoarmiści na rozkaz samego J. Stalina wypełnili postanowienia traktatu zawartego z III Rzeszą, zwanego Paktem Ribbentrop-Mołotow-(nazwanego tak od nazwisk ministrów spraw zagranicznych III Rzeszy i ZSRR)- z 23 sierpnia 1939 roku, będąca formalnie paktem o nieagresji pomiędzy tymi państwami, która zgodnie z tajnym protokołem dodatkowym, stanowiącym załącznik do oficjalnego dokumentu umowy, dotyczyła rozbioru terytoriów lub rozporządzenia niepodległością suwerennych państw: Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii i Rumunii. Bywa także określany jako IV Rozbiór Polski.
Podobnie jak w zeszłych latach oficjalne obchody tego dnia na Pomorzu mają miejsce w Gdańsku na Cmentarzu Łostowickim, gdzie pod pomnikiem "Golgoty Wschodu"  spotykają się członkowie gdańskiego oddziału Związku Sybiraków i Rodziny Katyńskiej w Gdańsku, ich potomkowie, kombatanci, przedstawiciele władz i wojska oraz młodzież szkolna, by wspólnie wspomnieć i modlić się za Polaków wywiezionych na Syberię, na północne rubieże (koło podbiegunowe) Rosji i do Kazachstanu, a także za żołnierzy polskich poległych w walce z radzieckim okupantem i zamordowanych w sowieckich więzieniach.
Wśród pocztów i sztandarów szkół Trójmiejskich również uczestniczyła młodzież Zespołu Szkół Handlowych w Sopocie wraz z Zespołem Szkół Ponadgimnazjalnych nr 2 z Rumi, z którą to nasza szkoła współpracuje od zeszłego roku. Młodzież i Grono Pedagogiczne reprezentowali: Pamela Nowocień, Adrian Kirszen, Artur Kurr wraz z nauczycielem Rafałem Nowickim.










  



źródło: http://www.gdansk.pl/wiadomosci/Wyrwani-za-mlodu-Na-cmentarzu-Lostowickim-uczczono-Swiatowy-Dzien-Sybiraka-RELACJA-I-ROZMOWA,a,61404

poniedziałek, 11 września 2017

Z KART HISTORII ......


Muzeum w domu rodzinnym Mickiewiczów w Nowogródku przeżyło wiele zawieruch dziejowych, a i historia samego dworku jest wyjątkowo burzliwa. Warto zaznaczyć, że Adam Mickiewicz najprawdopodobniej urodził się nie w Nowogródku, ale w Zaosiu – w domu, który odziedziczył po swym stryju jego ojciec i ciotka. Plac pod budowę domu w Nowogródku zakupił Mikołaj Mickiewicz (wspomniany już ojciec Adama) dopiero w 1803 r., kiedy przyszły poeta był już 5-letnim brzdącem. Dom kilka razy ulegał pożarom; w międzyczasie drewniany budynek zamieniono na murowany, co było wówczas nie lada osiągnięciem, gdyż był to jedyny tego typu budynek mieszkalny w mieście – po kościołach i klasztorze. Po śmierci ojca dom odziedziczył Franciszek, brat Adama, ale tuż po powstaniu listopadowym dobra zostały skonfiskowane przez władze carskie.

Pomysł utworzenia w tym miejscu muzeum poświęconego pamięci Adama Mickiewicza powstał już w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Co ciekawe, jako pierwsi taką ideę wyrazili… bolszewicy. I to w czasie kiedy na karkach czuli już oddech polskiej armii po przegranej Bitwie Warszawskiej. Udało się go jednak doprowadzić do skutku dopiero 
11 września 1938 r. z inicjatywy polskiego Komitetu Mickiewiczowskiego – po długich pertraktacjach z ówczesnymi właścicielami domu. Warto zwrócić uwagę, że wspomniany Komitet powołał m.in. Władysław Mickiewicz, syn poety. Zniszczony w czasie działań wojennych budynek został odbudowany przez władze Białoruskiej SRR w 1955 r. na setną rocznicę śmierci Mickiewicza. Na przełomie lat 80. i 90. przeprowadzono rekonstrukcję dworku oraz towarzyszących mu zabudowań (wykonawcą była polska firma Budimex). Ponadto, w ramach współpracy kulturalnej, warszawskie Muzeum Literatury wypożyczyło wówczas stronie białoruskiej ponad 150 eksponatów przechowywanych dotąd w swojej kolekcji.
 www.alemuzea.pl 




zdjęcia K.Komodzińska

poniedziałek, 4 września 2017

ROCZNICA URODZIN PATRONKI SZKOŁY

Z okazji przypadającej 3 września rocznicy urodzin Danuty Siedzikówny INKI, członkowie Klubu Historycznego pod kierunkiem p. Jacka Pałubickiego zapalili znicz przy kamieniu upamiętniającym naszą patronkę Szkoły. 





piątek, 1 września 2017

ROCZNICA AGRESJI NIEMIEC NA POLSKĘ


W dniu 1 września, jak co roku upamiętniamy tragiczne wydarzenia z 1939 roku rozpoczynające II wojnę światową. Tego dnia III Rzesza bez wypowiedzenia wojny zaatakowała Polskę. 
Wojska niemieckie przekroczyły granicę państwa polskiego o świcie na całej niemal długości granicy Rzeczypospolitej, rozpoczynając tym samym pierwszą kampanię II wojny światowej. Osamotnione w walce Wojsko Polskie nie mogło skutecznie przeciwstawić się agresji Niemiec a później sowieckiej inwazji dokonanej 17 września. Konsekwencją tej sytuacji stał się IV rozbiór Polski dokonany przez Hitlera i Stalina. 
Jak co roku pod Pomnikiem Martyrologii Polskich Mieszkańców Sopotu uczniowie Zespołu Szkół Handlowych w Sopocie razem z nauczycielami: J. Pałubickim, R. Nowickim i K. Komodzińską uczestniczyli w obchodach upamiętniających ten smutny w historii Polski dzień.







czwartek, 31 sierpnia 2017

ROCZNICA ŚMIERCI PATRONKI SZKOŁY

W dniu 28 sierpnia 2017 uczniowie szkoły wraz z opiekunem Jackiem Pałubickim uczestniczyli w obchodach upamiętniających rocznicę śmierci Patronki Szkoły: Danuty Siedzikówny INKI przy jej grobie, na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku oraz złożyli kwiaty przed pomnikiem Armii Krajowej w Sopocie.







"- To był sprokurowany mord sądowy - mówi dr hab. Piotr Niwiński z Uniwersytetu Gdańskiego.
28 sierpnia 1946 roku o godz. 6.15 Siedzikównę zabił strzałem w głowę dowódca plutonu egzekucyjnego z Korpusu Bezpieczeństwa Wewnetrznego. Wcześniejsza egzekucja z udziałem żołnierzy się nie udała; żaden nie chciał uśmiercić "Inki", choć strzelali z odległości trzech kroków.
W akcie oskarżenia znalazły się zarzuty udziału w związku zbrojnym, mającym na celu obalenie siłą władzy ludowej oraz mordowania milicjantów i żołnierzy KBW.
Danuta Siedzikówna, ps. Inka, urodziła się 3 września 1928 roku w Guszczewinie koło Narewki, na skraju Puszczy Białowieskiej. Wychowała się w rodzinie o tradycjach patriotycznych. Ojciec Wacław Siedzik, jako student Politechniki w Petersburgu, został w 1913 zesłany na Sybir za uczestnictwo w polskiej organizacji niepodległościowej. W lutym 1940 roku deportowany został przez NKWD w głąb Związku Sowieckiego. Po podpisaniu układu Sikorski-Majski wstąpił do armii tworzonej przez gen. Władysława Andersa. Zmarł w 1942 i pochowany został na cmentarzu polskim w Teheranie. Matka Danki należała do AK. Aresztowana przez Gestapo w listopadzie 1942, po ciężkim śledztwie, została zamordowana we wrześniu1943 w lesie pod Białymstokiem.
Po śmierci matki, mając zaledwie 15 lat, Danuta razem z siostrą Wiesławą złożyła przysięgę AK - było to w grudniu 1943 roku. Następnie odbyła szkolenie sanitarne. Po wkroczeniu Armii Czerwonej w 1944 podjęła pracę kancelistki w nadleśnictwie Hajnówka.
Aresztowana zostaław czerwcu 1945, wraz z innymi pracownikami nadleśnictwa, przez grupę NKWD-UB za współpracę z antykomunistycznym podziemiem. Z konwoju uwolnił ją patrol wileńskiej AK Stanisława Wołoncieja "Konusa", podkomendnego majora. "Łupaszki". W oddziale "Konusa", a potem w szwadronach porucznika Jana Mazura "Piasta" i porucznika Mariana Plucińskiego "Mścisława", pełniła funkcję sanitariuszki. Przez krótki czas jej przełożonym był porucznik Leon Beynar "Nowina", zastępca majora "Łupaszki", znany później jako Paweł Jasienica.
Na przełomie 1945 i 1946 roku, zaopatrzona w dokumenty na nazwisko Danuta Obuchowicz, podjęła pracę w nadleśnictwie Miłomłyn koło Ostródy. Wczesną wiosną 1946 nawiązała kontakt z podporucznikiem Zdzisławem Badochą "Żelaznym", dowódcą jednego ze szwadronów "Łupaszki". Do lipca 1946 służyła w tym szwadronie jako łączniczka i sanitariuszka, uczestnicząc w akcjach przeciwko NKWD i UB. W czerwcu tego roku  została wysłana do Gdańska po zaopatrzenie medyczne.
20 lipca 1946 aresztowali ją funkcjonariusze UB. Osadzona została w więzieniu w Gdańsku. Po ciężkim śledztwie 21 sierpnia 1946 Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał ją na karę śmierci. Zarzucono jej m.in. nakłanianie do rozstrzelania dwóch funkcjonariuszy UB podczas akcji szwadronu "Żelaznego" w Tulicach pod Sztumem.
- Siedzikówna była cichą, trzymającą się z tyłu dziewczyną, sanitariuszką. Jak można było oskarżyć ją o wydawanie poleceń zabijania żołnierzy? Zachowały się relacje funkcjonariuszy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego  i milicjantów, których ona opatrywała po potyczkach z partyzantami AK - opowiada dr Niwiński.
Piotr Szubarczyk z IPN w Gdańsku pisał: "Wyrok śmierci na sanitariuszkę był komunistyczną zbrodnią sądową, zarazem aktem zemsty i bezradności gdańskiego UB (od którego realnie zależał wyrok) wobec niemożności rozbicia oddziałów majora "Łupaszki". To Szwadron "Żelaznego", w którym służyła "Inka", był szczególnie znienawidzony przez gdański WUBP z powodu wielu udanych akcji na placówki UB, m.in. brawurowego rajdu przez powiaty starogardzki i kościerski 19 maja 1946 roku, podczas którego opanowano kilka posterunków milicji i placówek UB, likwidując sowieckiego doradcę PUBP w Kościerzynie, kilku funkcjonariuszy UB oraz ich konfidenta".
W przesłanym siostrom grypsie z więzienia Siedzikówna napisała: "Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba". Zdanie to - według badaczy - należy tłumaczyć nie tylko w kontekście przebiegu śledztwa, lecz także odmowy podpisania prośby o ułaskawienie. Prośbę taką do ówczesnego prezydenta Bolesława Bieruta skierował za nią obrońca. Bierut nie skorzystał z prawa łaski.
Oskarżycielem w procesie sanitariuszki był prokurator Wacław Krzyżanowski, który dla 17-letniej wówczas dziewczyny zażądał kary śmierci. Prokurator był oskarżany przez Instytut Pamięci Narodowej o udział w zbrodniach komunistycznych, jednak dwukrotnie został uniewinniony przez sąd".

źródło: cyt.za:  http://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/412482,Zamordowanie-Inki